piątek, 24 kwietnia 2015

Zawieszam

Hej! Przybywam dziś ze złą nowiną, zawieszam wszystkie blogi, niestety mam teraz mało czasu aby je prowadzić. Wrócę do pisania rozdziałów we wrześniu, nie martwcie się to tylko cztery miesiące i znowu będę pisać, do zobaczenia we wrześniu!
Ps. Zwiastuny nadal tworzę i nie zawieszam swojej zwiastunowni, więc możecie u mnie składać zamówienia.

sobota, 7 marca 2015

Rozdział 3

Przez cały Jego pobyt we Francji nie odzywałam się do Niego; nie dzwoniłam, nie pisałam, a Mu to chyba nie przeszkadzało. Katie bardzo za Nim tęskniła, więc postanowiłam, że pojedziemy na lotnisko po Niego. Nie chciałam Go widzieć, bo byłam na Niego zła, ale czego się nie robi dla córki. Podróż na lotnisko minęła Nam spokojnie, bo Darcy spała. Wysiadłam z samochodu i wzięłam ją na ręce, a Katie chwyciłam za rękę i poszliśmy do wejścia. Harry wyszedł roześmiany wraz ze swoją asystentką, a ja stanęłam jak wryta. Spojrzał na Nas i pobladł, puścił tyłek swojej pustej asystentki i do Nas podszedł
-Tatusiu-wziął Katie na ręce i ją przytulił
-To nie jest twój ojciec i Darcy też nie-spojrzałam na Niego, a On posłał mi tylko mordercze spojrzenie
-Przecież Harry jest moim tatusiem, prawda?-spojrzała na mnie ze łzami w oczach 
-Kiedyś to zrozumiesz, a teraz idziemy do samochodu-wróciłam do samochodu, wsadziłam śpiącą Darcy do Jej fotelika i Ją zapięłam. Usiadłam na miejscu kierowcy, Katie koło Darcy, a Harry obok mnie. Odjechałam spod lotniska i przez całą drogę się do Niego nie odzywałam. Potraktował mnie jak jakąś szmatę, jakąś rzeczy. Jeżeli myślał, że się nie dowiem to był w wielkim błędzie, to wszystko zaczęło mieć sens. Wracał później z pracy, bo pieprzył swoją asystentkę, pojechał na delegację żeby pieprzyć swoją asystentkę. Co Ona w sobie takiego miała czego nie mam ja? To już nie był mój mąż, złożę papiery rozwodowe, odbiorę mu dzieci i wyprowadzę się z Nimi. Nie widzę sensu ciągnięcia tego małżeństwa. Sąd nie odbierze mi dzieci, bo muszą być z matką, a rozwód będzie z Jego winy, bo to On mnie zdradzał. Zaparkowałam pod domem i wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam Darcy z fotelika, weszłam z Nią do domu i zaniosłam Ją do Jej pokoju, przebrałam Ją i położyłam do łóżeczka, miała twardy sen, a ja zamierzałam wykorzystać tą okazję do rozmowy z Harry'm. Katie poszła do swojego pokoju, a ja z Nim do salonu.
-Jak możesz tak kłamać!? Przecież ja jestem ich ojcem!-spojrzałam na Niego obojętnie
-Odbiorę ci prawo do dzieci i bierzemy rozwód-zacisnął pięści i podszedł do mnie bliżej
-Nie dam Ci rozwodu i nie myśl, że zabierzesz mi dzieci-syknął przez zęby i spoliczkował mnie, pisnęłam odruchowo i chwyciłam się za obolały policzek. Pobiegłam do sypialni, wyciągnęłam torbę i zaczęłam się pakować. Miałam tego dosyć. Otarłam łzy spływające po moich policzkach, wstałam i zderzyłam się z Nim. Chwycił mnie za nadgarstki i spojrzał w oczy.
-Nie zostawiaj mnie-pocałował mnie, ale ja nie odwzajemniłam pocałunku
-Muszę to wszystko przemyśleć, ale zostanę ze względu na dzieci-przytaknął głową i puścił moje nadgarstki
-Wezmę wolne w pracy i zajmę się dziećmi-usiadł na łóżku i cały czas mi się przyglądał
-Szkoda, że zrobisz to dopiero wtedy, gdy chcę Cię zostawić, ale lepiej późno niż wcale-włożyłam torbę do szafy, nie chciało mi się jej wypakowywać
-Zrób obiad dzieciom, a ja się zdrzemnę, bo nie najlepiej się czuję-położyłam się na łóżku
-Dobrze, a doradzisz mi co mam zrobić?-wstał i podszedł do drzwi
-Najlepiej jakąś zapiekankę, a jak nie wiesz jaką to masz kilka przepisów w książce kucharskiej, niech Katie odrobi zadanie, a jak Darcy się obudzi to mnie też obudź-przykryłam się kołdrą i wtuliłam w poduszkę
-Dobrze, dobranoc-wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Nie kłamałam mówiąc, że się nie najlepiej czuję, na prawdę boli mnie brzuch i muszę to wszystko przemyśleć. Po dłuższych rozmyślaniach odpłynęłam w objęcia Morfeusza.

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 2

Po obiedzie Harry bawił się z Darcy, a Katie poszła spać, bo bolał ją brzuch. Ja posprzątałam w kuchni, a później dołączyłam do Harry'ego.Wyglądał tak słodko z Darcy, był wspaniałym ojcem.
-Możemy porozmawiać?-patrzałam na Niego uważnie
-Dobrze-spojrzał na mnie z uśmiechem, nie chciałam mu psuć humoru, no ale jak nie dziś to jutro
-Jestem w ciąży, robiłam test ciążowy trzy razy-o dziwo Jego reakcja była dobra-uśmiechnął się jeszcze bardziej
-Na prawdę?-łaskotał Darcy, a ta machała rączkami i się śmiała
-Tak, na prawdę-słabo się uśmiechnęłam, nie chciałam kolejnego dziecka, bo znów będę musiała wyciskać siódme poty na siłowni żeby wrócić do figury sprzed ciąży
-To świetna wiadomość-musnął czoło małej i poszedł z nią na górę, zapewne położyć ją spać. Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś film akcji. W połowie filmu Harry wszedł do salonu i usiadł obok mnie.
-Muszę wyjechać w delegację, na cztery dni-byłam zdziwiona, nigdy nie jeździł na delegacje.
-No dobrze, a kiedy?-zmieniłam kanał
-Jutro po południu wyjeżdżam-przytaknęłam głową, wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę. Po jej ostygnięciu wypiłam ją i poszłam do łazienki. Przygotowałam sobie ciepłą kąpiel, zamknęłam łazienkę na klucz, rozebrałam się i weszłam do wanny. Umyłam dokładnie swoje ciało, spłukałam je i wyszłam z wanny. Wytarłam się, ubrałam spodnie dresowe i bokserkę. Zeszłam na dół gdzie Harry rozmawiał z kimś przez telefon. Zrobiłam nam kolację i zawołałam Go. Wszedł do kuchni i bez słowa usiadł do stołu. Zaczął jeść i ani razu na mnie nie spojrzał. Zjadłam i posprzątałam po sobie. Poszłam do naszej sypialni, było już późno, przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Patrzałam się w sufit rozmyślałam nad tym dlaczego on jest taki oschły dla mnie. Może coś robiłam źle, sama nie wiem. Do naszej sypialni weszła zapłakana Katie. Widocznie brzuch nadal ją bolał.
-Mamusiu, mogę spać z tobą?-podeszła do naszego łóżka
-Tak, chodź tu do mnie-zrobiłam Jej miejsce i dźwignęłam kołdrę aby mogła pod nią wejść i Nas przykryłam. Gładziłam Jej małą rączkę i opowiadałam Jej bajki.
-Mamusiu, a kiedy tatuś do Nas przyjdzie?
-Sama nie wiem, tatuś pewnie się myje-cmoknęłam Ją w czoło
-Skarbie, tatuś będzie musiał na kilka dni wyjechać-założyłam kosmyk włosów za Jej ucho
-Po co?-spojrzała na mnie
-Tatuś ma jakieś spotkanie firmowe i musi wyjechać na kilka dni-przytaknęła głową i już nic więcej nie mówiła
-Dobranoc, mamusiu-cmoknęłam mnie w policzek i przymknęła powieki
-Dobranoc, księżniczko-szybko zasnęła, a Harry nadal nie wracał do sypialni, nie chciało mi się już na Niego czekać, przymknęłam powieki i odpłynęłam w objęcia Morfeusza.

czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 1

Zeszłam zaspana na dół z Darcy na rękach. Od miesiąca co noc ma kolkę przez co płacze, a ja staram się aby nie obudziła Katie i Harry'ego. Posadziłam ją w krzesełku dla dzieci i zaczęłam robić śniadanie, była 6:30, a mała już nie spała. Karmiłam ją kaszką przygotowując śniadanie do szkoły dla Katie.Kiedy skończyłam wytarłam jej buzię i włożyłam kanapki do śniadaniówki. Mała bawiła się misiem, a ja kończyłam robić gofry dla mojego męża. Koło siódmej wszedł do kuchni i cmoknął mnie w policzek.
-Dzień dobry, skarbie
-Dzień dobry-mruknęłam i usiadłam do stołu z kubkiem kawy w ręce, upiłam jej trochę. Usiadł do stołu i na mnie spojrzał.
-Nie wyspałaś się?-założył pasmo moich blond włosów za ucho
-Jak widać-spojrzałam na niego z lekkim uśmiechem, nie chciałam być dla Niego chamska, ale od kilku dni spóźnia mi się miesiączka i mam pewne obawy co do tego i jeszcze te nieprzespane noce. Cicho westchnął i zaczął jeść gofry. Wypiłam kawę i włożyłam brudny kubek do zmywarki. Harry miał własną firmę dlatego całymi dniami nie było Go w domu, a ja musiałam jakoś sobie radzić z domem i dziećmi.
-Katie ma na ósmą do szkoły, zawieziesz ją?-wyciągnęłam małą z krzesełka, usiadłam i posadziłam ją na moich kolanach.
-Tak-wstał i włożył brudny talerz do zmywarki, dopił kawę i poszedł na górę zapewne obudzić Katie i się przebrać. Poszłam do salonu, posadziłam Darcy na dywanie i usiadłam za nią. Mała się bawiła, a ja spoglądałam tylko co chwilę na zegarek.
~Z perspektywy Katie~
Zeszłam za tatusiem na dół, poszłam do kuchni po kanapki, które codziennie robi mi mamusia i spakowałam je do plecaka. Pożegnałam się z Nią i poszłam za tatą do samochodu. Usiadłam z tyłu, bo niestety byłam za niska, aby siedzieć z przodu obok tatusia. Byłam trochę zmęczona, bo nie spałam w nocy dwie godziny, bo Darcy płakała, ale mamusia miała się gorzej, bo to Ona ją musiała uspokoić. Tata zaparkował pod szkołą, a ja wysiadłam z samochodu, podeszłam do mojej koleżanki i razem poszłyśmy do szkoły, a potem klasy.
~Z perspektywy Harry'ego~
Wszedłem do mojej firmy i przywitałem się z moją seksowną asystentką, Alex. Gdyby nie moja żona już dawno bym ją pieprzył na swoim biurku, a Ona dostałaby za to niezłą podwyżkę. Wszedłem do swojego gabinetu i tam zacząłem bawić się w papierkową robotę, której  z całego serca nienawidziłem. Kazałem Alex do mnie przyjść, bo nie potrafiłem już dłużej wytrzymać, ta dziewczyna po prostu mnie podniecała. Ktoś zapukał do drzwi, powiedziałem "Proszę" i odłożyłem kubek z kawą na biurko. Do mojego gabinetu weszła blondynka poprawiając swoją idealnie dopasowaną do swojej figury spódniczkę. Zamknęła za sobą drzwi.
-Wzywał mnie pan-podeszła posłusznie do mojego biurka i spojrzała na mnie przygryzając wargę. Wstałem, podszedłem do niej i powoli rozpuściłem jej włosy, a gumkę położyłem na biurku. Bardziej mnie podniecała w rozpuszczonych włosach. Posadziłem Ją na moim biurku i stanąłem między jej nogami.
-Czy pa...-przewrałem jej w pół zdania
-Tak, chcę. I nie mów do mnie przez "pan" tylko Harry-w odpowiedzi wpiłam się w moje usta i zaczęła ściągać mi koszulę.
~Z perspektywy Katie~
Weszłam do domu i zdjęłam buciki, poszłam do salonu. Mamusia siedziała na kanapie i płakała, podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam, a Ona posadziła mnie na swoich kolanach i otarła swoje łzy. 
-Dlaczego płaczesz mamusiu? Czy coś się stało?-patrzałam w jej smutne oczy. Może pokłóciła się z tatusiem lub coś ją boli.
-Bo mnie brzuch boli, ale łyknęłam tabletkę i mi zaraz przejdzie-cmoknęła mnie w czubek głowy i poprawiła mi włosy, które opadły mi na czoło. Wstałam i spojrzałam na Nią.
-Pomożesz mi w zadaniu?-uśmiechnęłam się szeroko
-No jasne, że tak-wstała i poszła ze mną na górę, odrobiłyśmy razem zadanie z matematyki i polskiego, a później mamusia poszła robić obiad.
~Z perspektywy Victorii~
 Nie mogłam jej powiedzieć prawdy, bo nie wiedziałam jak zareaguje. Tak strasznie się bałam tej niepewności. Kiedy skończyłam nakładać obiad na talerze do domu wszedł Harry, dziś był później niż zwykle, ale nie zamierzałam się czepiać. Widocznie musiał zostać trochę dłużej w pracy. Poszłam do Katie i razem poszłyśmy do jadalni. Przy stole siedział już mój mąż i czekał na Nas. Usiadłam na przeciwko Niego i nalałam sobie soku do szklanki.
-Smacznego-cicho mruknęłam i się napiłam.
-Dziękuję i nawzajem-mój mąż i córka odpowiedzieli równocześnie, to było takie słodkie. Byli bardzo podobni do siebie. Zaczęliśmy wszyscy jeść, a ja rozmyślałam nad tym jak będzie wyglądać moje dalsze życie.