sobota, 7 marca 2015

Rozdział 3

Przez cały Jego pobyt we Francji nie odzywałam się do Niego; nie dzwoniłam, nie pisałam, a Mu to chyba nie przeszkadzało. Katie bardzo za Nim tęskniła, więc postanowiłam, że pojedziemy na lotnisko po Niego. Nie chciałam Go widzieć, bo byłam na Niego zła, ale czego się nie robi dla córki. Podróż na lotnisko minęła Nam spokojnie, bo Darcy spała. Wysiadłam z samochodu i wzięłam ją na ręce, a Katie chwyciłam za rękę i poszliśmy do wejścia. Harry wyszedł roześmiany wraz ze swoją asystentką, a ja stanęłam jak wryta. Spojrzał na Nas i pobladł, puścił tyłek swojej pustej asystentki i do Nas podszedł
-Tatusiu-wziął Katie na ręce i ją przytulił
-To nie jest twój ojciec i Darcy też nie-spojrzałam na Niego, a On posłał mi tylko mordercze spojrzenie
-Przecież Harry jest moim tatusiem, prawda?-spojrzała na mnie ze łzami w oczach 
-Kiedyś to zrozumiesz, a teraz idziemy do samochodu-wróciłam do samochodu, wsadziłam śpiącą Darcy do Jej fotelika i Ją zapięłam. Usiadłam na miejscu kierowcy, Katie koło Darcy, a Harry obok mnie. Odjechałam spod lotniska i przez całą drogę się do Niego nie odzywałam. Potraktował mnie jak jakąś szmatę, jakąś rzeczy. Jeżeli myślał, że się nie dowiem to był w wielkim błędzie, to wszystko zaczęło mieć sens. Wracał później z pracy, bo pieprzył swoją asystentkę, pojechał na delegację żeby pieprzyć swoją asystentkę. Co Ona w sobie takiego miała czego nie mam ja? To już nie był mój mąż, złożę papiery rozwodowe, odbiorę mu dzieci i wyprowadzę się z Nimi. Nie widzę sensu ciągnięcia tego małżeństwa. Sąd nie odbierze mi dzieci, bo muszą być z matką, a rozwód będzie z Jego winy, bo to On mnie zdradzał. Zaparkowałam pod domem i wysiadłam z samochodu, wyciągnęłam Darcy z fotelika, weszłam z Nią do domu i zaniosłam Ją do Jej pokoju, przebrałam Ją i położyłam do łóżeczka, miała twardy sen, a ja zamierzałam wykorzystać tą okazję do rozmowy z Harry'm. Katie poszła do swojego pokoju, a ja z Nim do salonu.
-Jak możesz tak kłamać!? Przecież ja jestem ich ojcem!-spojrzałam na Niego obojętnie
-Odbiorę ci prawo do dzieci i bierzemy rozwód-zacisnął pięści i podszedł do mnie bliżej
-Nie dam Ci rozwodu i nie myśl, że zabierzesz mi dzieci-syknął przez zęby i spoliczkował mnie, pisnęłam odruchowo i chwyciłam się za obolały policzek. Pobiegłam do sypialni, wyciągnęłam torbę i zaczęłam się pakować. Miałam tego dosyć. Otarłam łzy spływające po moich policzkach, wstałam i zderzyłam się z Nim. Chwycił mnie za nadgarstki i spojrzał w oczy.
-Nie zostawiaj mnie-pocałował mnie, ale ja nie odwzajemniłam pocałunku
-Muszę to wszystko przemyśleć, ale zostanę ze względu na dzieci-przytaknął głową i puścił moje nadgarstki
-Wezmę wolne w pracy i zajmę się dziećmi-usiadł na łóżku i cały czas mi się przyglądał
-Szkoda, że zrobisz to dopiero wtedy, gdy chcę Cię zostawić, ale lepiej późno niż wcale-włożyłam torbę do szafy, nie chciało mi się jej wypakowywać
-Zrób obiad dzieciom, a ja się zdrzemnę, bo nie najlepiej się czuję-położyłam się na łóżku
-Dobrze, a doradzisz mi co mam zrobić?-wstał i podszedł do drzwi
-Najlepiej jakąś zapiekankę, a jak nie wiesz jaką to masz kilka przepisów w książce kucharskiej, niech Katie odrobi zadanie, a jak Darcy się obudzi to mnie też obudź-przykryłam się kołdrą i wtuliłam w poduszkę
-Dobrze, dobranoc-wyszedł z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Nie kłamałam mówiąc, że się nie najlepiej czuję, na prawdę boli mnie brzuch i muszę to wszystko przemyśleć. Po dłuższych rozmyślaniach odpłynęłam w objęcia Morfeusza.

piątek, 6 marca 2015

Rozdział 2

Po obiedzie Harry bawił się z Darcy, a Katie poszła spać, bo bolał ją brzuch. Ja posprzątałam w kuchni, a później dołączyłam do Harry'ego.Wyglądał tak słodko z Darcy, był wspaniałym ojcem.
-Możemy porozmawiać?-patrzałam na Niego uważnie
-Dobrze-spojrzał na mnie z uśmiechem, nie chciałam mu psuć humoru, no ale jak nie dziś to jutro
-Jestem w ciąży, robiłam test ciążowy trzy razy-o dziwo Jego reakcja była dobra-uśmiechnął się jeszcze bardziej
-Na prawdę?-łaskotał Darcy, a ta machała rączkami i się śmiała
-Tak, na prawdę-słabo się uśmiechnęłam, nie chciałam kolejnego dziecka, bo znów będę musiała wyciskać siódme poty na siłowni żeby wrócić do figury sprzed ciąży
-To świetna wiadomość-musnął czoło małej i poszedł z nią na górę, zapewne położyć ją spać. Włączyłam telewizor i oglądałam jakiś film akcji. W połowie filmu Harry wszedł do salonu i usiadł obok mnie.
-Muszę wyjechać w delegację, na cztery dni-byłam zdziwiona, nigdy nie jeździł na delegacje.
-No dobrze, a kiedy?-zmieniłam kanał
-Jutro po południu wyjeżdżam-przytaknęłam głową, wstałam i poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie herbatę. Po jej ostygnięciu wypiłam ją i poszłam do łazienki. Przygotowałam sobie ciepłą kąpiel, zamknęłam łazienkę na klucz, rozebrałam się i weszłam do wanny. Umyłam dokładnie swoje ciało, spłukałam je i wyszłam z wanny. Wytarłam się, ubrałam spodnie dresowe i bokserkę. Zeszłam na dół gdzie Harry rozmawiał z kimś przez telefon. Zrobiłam nam kolację i zawołałam Go. Wszedł do kuchni i bez słowa usiadł do stołu. Zaczął jeść i ani razu na mnie nie spojrzał. Zjadłam i posprzątałam po sobie. Poszłam do naszej sypialni, było już późno, przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Patrzałam się w sufit rozmyślałam nad tym dlaczego on jest taki oschły dla mnie. Może coś robiłam źle, sama nie wiem. Do naszej sypialni weszła zapłakana Katie. Widocznie brzuch nadal ją bolał.
-Mamusiu, mogę spać z tobą?-podeszła do naszego łóżka
-Tak, chodź tu do mnie-zrobiłam Jej miejsce i dźwignęłam kołdrę aby mogła pod nią wejść i Nas przykryłam. Gładziłam Jej małą rączkę i opowiadałam Jej bajki.
-Mamusiu, a kiedy tatuś do Nas przyjdzie?
-Sama nie wiem, tatuś pewnie się myje-cmoknęłam Ją w czoło
-Skarbie, tatuś będzie musiał na kilka dni wyjechać-założyłam kosmyk włosów za Jej ucho
-Po co?-spojrzała na mnie
-Tatuś ma jakieś spotkanie firmowe i musi wyjechać na kilka dni-przytaknęła głową i już nic więcej nie mówiła
-Dobranoc, mamusiu-cmoknęłam mnie w policzek i przymknęła powieki
-Dobranoc, księżniczko-szybko zasnęła, a Harry nadal nie wracał do sypialni, nie chciało mi się już na Niego czekać, przymknęłam powieki i odpłynęłam w objęcia Morfeusza.